NEWS - (Po)twór zwany EDM

EDM, czyli Electronic Dance Music to taka społeczność, kultura, często nazywana potworem, wysysajacym to co jest najlepsze w muzyce.. czyli przekaz, ambicja.. sposób w jaki ją chcemy przekazać odbiorcy.

Ja jako DJ i producent muzyczny, tkwiący w tym środowisku – obserwujący i śledzący na co dzień wydarzenia, które wiążą się z tym, co napędza to środowisko – nie jestem do końca przekonany, czy ta teza jest aż tak bardzo prawdziwa.
Porównując sytuacje do człowieka i rozbijając go na 3 najważniejsze czynniki, to: całe to zjawisko producentów - określiłbym jako ręce, wszelkie portale, labele, radio czy nawet TV - jako mózg, a odbiorców - jako szkielet. Nasuwa mi się pytanie… co w przypadku tej muzyki jest najważniejsze, czy jedna część nie funkcjonowałaby bez drugiej i trzeciej? Chyba tak, bo przecież ktoś musi tworzyć utwory, ktoś musi je sprzedawać i ktoś musi ich słuchać.

Bez producentów nie ma czego sprzedawać i nie ma kto słuchać.
Bez słuchaczy, nie ma targetu, więc nie ma komu sprzedać muzyki.
Bez sprzedawców, nie ma jak dotrzeć do odbiorców.

Jest to swoista symbioza, tak jak w przyrodzie, gdy grzyb potrzebuje drzewa, a drzewo grzyba aby przetrwać. Ktoś powie, halo halo! Przecież wielu producentów promuje się bez tzw. "mocnych pleców"! To ja odbijam piłkę i powiem, a na jaką skalę?

Co jest źródłem zatrutej studni, kto ją zatruwa i po co, a może studnia musi byś zatruta, żeby ją oczyścić? A może to zwykłe "hejterskie spojrzenie", tworzy pewien hologram, który nakazuje iść masie za trendem hejtowania tej muzyki?
Patrząc na wiele lat rozwoju muzyki elektronicznej, na rozwój technologiczny człowieka, na sposób myślenia dzisiejszych ludzi i na ich nastawienie każdy może wyciągnąć własne wnioski. Tak jak w życiu, nasze widzenie zależy od punktu siedzenia. Mój wykładowca kiedyś powiedział, że człowiek pracujący w branży nie spojrzy na muzykę w tak czysty, banalny i prosty sposób jak zwykły słuchacz. W pełni się z tym zgadzam i powiem więcej, wśród takich ludzi zanika pewnego rodzaju empatia co do zwykłego słuchacza. Czy ten brak empatii tworzy wśród producentów i świty muzycznej pewien dystans kreujący własny, niezależny świat, który nadaje trendy dzisiejszej muzyce elektronicznej, a nawet swoisty kanibalizm? Obstawiam, że tak.. bo dzisiejsza muzyka nie jest tworzona z chęci ludu dla ludu, lecz z chęci tworzenia trendów. Na szczęście każdy z nas ma wybór i ten (po)twór nie musi być tak straszny, jak go malują.

~ Daniel "Dan Price" Radziak

Jest to pierwszy felieton Daniela Radziaka (pseud. Dan Price) – producenta muzyki elektronicznej młodego pokolenia, pochodzącego ze stolicy Polski. Swoje przemyślenia na wszelkie tematy dotyczące rodzimej sceny EDM będzie prezentował z pewnością jeszcze wiele razy – wyłącznie na radiotp.pl. Osobiście zachęcam każdego zainteresowanego tematem, o wypowiedzi, o własne spostrzeżenia w komentarzach.


Masz lekkie pióro i wylewasz na kartkę swoje zdanie na temat muzyki, bądź chciałbyś podzielić się swoimi spostrzeżeniami, lecz nie masz gdzie? Zgłoś się do nas korzystając z formularza, a opublikujemy Twoje artykuły!


Musisz być zalogowany aby napisać komentarz. Zaloguj się lub Zarejestruj lub skorzystaj z systemu komentowania, który jest poniżej

comments powered by Disqus